
Kres melsztyńskiego zamku w nowym świetle
2025-12-01
34. spotkanie Towarzystwa Miłośników Ziemi Zakliczyńskiej…
2025-12-14Obóz konfederatów barskich pod Filipowicami.
28 listopada 1770 r. – bitwa pod Filipowicami koło Zakliczyna n/D.
Parafrazując słowa wybitnego znawcy konfederacji barskiej i autora monumentalnego dzieła pt. „Konfederacja Barska”, Władysława Konopczyńskiego, to o ile post o kresie ruin melsztyńskiego zamku (z dnia 1 XII tego roku) dorzucił kilka groszy do wspólnej skarbnicy jaką jest lokalna historia, to mam nadzieję, że niniejszy post w dłuższej perspektywie spowoduje, że do tej skarbnicy trafi klejnot. W Zakliczynie jeszcze nikt nie strząsnął kurzu z wszystkich dostępnych tzw. dokumentów do historii Zakliczyna porozsiewanych po archiwach w kraju i za granicą. A znajdują się w nich rękopisy, które wiele ,,nowego i odkrywczego” wnoszą do historii lokalnej Zakliczyna i okolicy.
Ziemia zakliczyńska była w okresie konfederacji barskiej terenem przemarszów licznych wojsk konfederackich i podążających za nimi wojsk rosyjskich i królewskich. Zakliczyn z przyległymi doń Lusławicami stanowił wówczas własność hr. Macieja Lanckorońskiego. Folwarki znajdujące się w dobrach hr. Lanckorońskiego stanowiły zaplecze aprowizacyjne zarówno dla oddziałów przemieszczających się jak i stacjonujących na tym terenie.
Zachował się dokument, wykaz opisujący straty materialne spowodowane przez konfederatów barskich i wojska rosyjskie wraz z królewskimi w dobrach hrabiego Macieja Lanckorońskiego na obszarze jego dóbr zgromadzonych w kluczu melsztyńskim.
Według tego wykazu w 1770 roku z folwarku Lusławice wzięto do obozu pod Filipowice(!) m.in.:
– 44 wozy siana(!),
– 8 krów,
– 1 beczkę piwa
– wieprzów 3,
– 2 połcie słoniny.
Można z tego wysunąć wniosek, że stacjonował tam znaczny oddział konfederatów barskich.
Z kolei inne źródło podaje, że oddział konfederatów pod Filipowicami złożony był z ludzi Tadeusza Przyłuskiego (marszałka czernichowskiego) w sile 800 koni, piechoty (milicji radziwiłłowskiej) Jana Drosta, partii majora Antoniego Paszkowskiego i liczył w sumie około 1200 ludzi. Na wyposażeniu posiadał 4 armaty.
Jeszcze inny przekaz z tamtych czasów podaje, że Tadeusz Przyłuski marszałek czernichowski po bitwie konieczniańsko – wysowskiej pozostał oddelegowany spod Sącza do prowadzenia działań zaczepnych (partyzanckich) w okolice Krakowa, z zadaniem niepokojenia Rosjan od południa. Miał odciągać ich uwagę od Częstochowy. ,,Długo jednak nie powojował”, 28 listopada 1770 roku w Filipowicach koło Zakliczyna stoczył bitwę z oddziałem rosyjskim dowodzonym przez Szachowskiego. Konfederaci wybrali miejsce na czystym terenie. Mieli przewagę liczebną, posiadali cztery działa. Mimo to po kilku godzinach przegrali. Poległo około 100 konfederatów. Rosjanie zdobyli wszystkie armaty, wzięli kilkudziesięciu jeńców. Zachował się list Drosta z 28 listopada 1770 roku z Wiśnicza, w którym jako powód klęski wskazuje nieudolność Przyłuskiego, który zagubiony nie słuchał rad swoich oficerów.
Z automatu nasuwają się pytania:
– w którym miejscu był obóz?
– w którym miejscu stoczono bitwę?
– gdzie pochowano poległych żołnierzy?
✍️ Wojciech Grzegorczyk









