
Kościół parafialny w Zakliczynie n/D na przełomie wieków
2026-03-26Palenie Judasza” to jeden z najbardziej surowych i do dziś budzących emocje obrzędów Wielkiego Tygodnia. Choć z biegiem lat wiele tradycji złagodniało, ta najmocniej przetrwała właśnie w naszych okolicach, tj. w Małopolsce i na Podkarpaciu. Jej korzenie sięgają głębiej, niż mogłoby się wydawać.
Choć dziś łączymy ten zwyczaj z Wielkim Tygodniem, jego echo niesie się jeszcze z czasów przedchrześcijańskich, kiedy ogień miał moc oczyszczania świata ze zła, chorób i zdrady.
Sama przyśpiewka „Judosie, Kajfosie…” to żywy zapis ludowej sprawiedliwości. Padające w tekście słowa o „dwudziestu pięciu” to nie przypadek. To ślad dawnej kary: 25 uderzeń, które niegdyś wymierzano kukle podczas publicznego sądu.
Jak wspomina prof. Marek Mietelski- jeszcze w latach 40., w Zakliczynie, wielką, wysoką na trzy metry kukłę Judasza prowadzono przez przedmieście od Wesołowa, aż na Rynek. Taki pochód liczył nawet około 100 osób, a wspólny śpiew „Judosie, Kajfosie” niósł się potężnym echem. Ciekawy musiał to być widok na zakliczyńskim Rynku kiedy tę kukłę palono. Jednak to, co ponoć zapadało w pamięć najbardziej, to płonące na okolicznych wzgórzach Judaszowe ogniska. Widok ten budził nie tylko podziw, ale i trudny do opisania, atawistyczny niepokój, tak jakby na chwilę powracał świat dawnych, zapomnianych rytuałów.
Dziś te ognie nie są już wymierzaniem kary. Są pamięcią i tradycją, która wciąż potrafi poruszyć najgłębsze struny naszej tożsamości…







